Co się w tym kraju stało? Po reformach Echnatona, po tej wielkiej reformie religijnej wysokiego kapłana, albo nawet faraona Mojżesza (datę Exodusu i przeprawy przez Morze Trzcin, przyjmuję wybuch wulkanu Thera który spowodował zanieczyszczenie rzek opadem wulkanicznym, ciemność nastała od popiołu w powietrzu, ucieczka żab z wody zatrutej popiołem, plagę owadów bo nikt ich nie zjadał, i inne efekty które można próbować wytłumaczyć).
Mamy w Polsce po tylu tysiącach lat od reform religijnych politeizm pełną gębą, głównym Bogiem wydaje się sądząc z zachowań rodaków, pewien święty kawałek drewna w Częstochowie. Wiara w Boga początkowo była czymś bardzo czystym i prostym- ot, zakładała że jest Istota Boska, jest to coś co jest w nas i wokół nas. Jest to coś co obejmuje naturę wszystkich rzeczy które są wokół nas. Starożytni Egipcjanie znają takie pojęcia, u nich to się nazywa ka.
Gigantyczną reformę religijną przeprowadza faraon Amenhotep IV, zwany Echnatonem. Wprowadza henoteizm- wiarę w jednego Boga (henos, ενός - gr. jeden). Odtąd wszyscy inni bogowie sa tylko manifestacjami, wcieleniami, awatarami tego Jednego. Reforma Echnatona nie cieszy się powodzeniem. Kolejni faraonowie przywracają stare wierzenia.
Ale dziedzictwo Echantona, faraona o dziwnej twarzy i kobiecej figurze, nie zginęło. Dziś powszechnie uważa się że Moses, Mojżesz był właśnie kapłanem Jednego Boga z epoki reformy Echnatona, a następnie został wydalony z Egiptu z grupą wiernych. Jak podają dane z cenzusu przeprowadzonego w czasie Exodusu, było ich coś koło 600 tysięcy. Możliwe, że chodzi przy tym o Hykosów, naród który najechał Egipt w czasie Średniego Państwa.
Dziś w zasadzie u nas zanikł henoteizm, o monoteizmie nie wspominając. Ludzie w tym kraju czczą politeizm, nawet sobie nie zdając z tego sprawy. Trójca Święta nie jest w ogóle spójna w dekalogiem (jest jeden Bóg). Nawet jeśli przyjmiemy henoteistyczną zasadę tego że inne elementy trójcy sa awatrami tego Jednego, to co z kultem świętych,? Co z relikwiami?
Katolicyzm to rzymski politeizm w nowej odsłonie. To nie jest monoteizm ani henoteizm. Jest kult złotych ołtarzy, tych nowych złotych cielców. Wierni klękają przed złotym naczyniem, zupełnie jak przed złotym cielcem. Bóg w ich wyobrażeniu ma formę człowieka, który zresztą jest na większości złotych ołtarzy. Czy tego uczył Mojżesz? Nawet ówcześni historycy zauważają że nie tego co mamy obecnie….
O Mojżeszu za historykiem Strabonem:
"Moses, namely, was one of the Aegyptian priests, and held a part of Lower
Aegypt, as it is called, but he went away from there to Judaea, since he was
displeased with the state of affairs there, and was accompanied by many people
who worshipped the Divine Being. For he says, and taught, that the Aegyptians
were mistaken in representing the Divine Being by the images of beasts and
cattle, as were also the Libyans; and that the Greeks were also wrong in
modelling gods in human form; for, according to him, God is this one thing alone
that encompasses us all and encompasses land and sea — the thing which we call
heaven, or universe, or the nature of all that exists. What man, then, if he has
sense, could be bold enough to fabricate an image of God resembling any creature
amongst us? Nay, people should leave off all image-carving, and, setting apart a
sacred precinct and a worthy sanctuary, should worship God without an image; and
people who have good dreams should sleep in the sanctuary, not only themselves
on their own behalf, but also others for the rest of the people; and those who
live self-restrained and righteous lives should always expect some blessing or
gift or sign from God, but no other should expect them.
"

Myślę, myślę, i nic. Nie wiem skąd tacy ludzie się biorą, skąd są te poglądy? Takie, że bez Kościoła Katolickiego będzie zło na tej ziemi. Ot, reprezentant tych poglądów:
http://arkadiuszrobaczewski.salon24.pl/45906,index.htmlKurde, jakie dziwne. Myślę, że trzeba mieć problem ze sobą jeśli sie nie widzi że Kościół Katolicki w Polsce, to oj, nie samo dobro. Kiedyś byłem katolikiem, i mogę opisać z takiej perspektywy jak to wyglądało. Otóż chodziło się do Kościoła, ludzie tam modlili się do złotego ołtarza i połykali ciało Chrystusa, i spowiadali się etc. A potem, już na ulicy, byli złymi ludźmi, nie szanującymi swych bliźnich.
Mieszkając w RFN poznałem inną mentalność i wiarę, taką która każe ci spoglądać do swoojego wnętrza po prawdy moralne. Taką, która naprawianie świata każe ci zaczynać nie od krytykowania bliźnich, ale od siebie samego, bo najpewniejszym można być efektów jeśli zmiany zacznie się od samego siebie. Bardzo to trudne, może prosto brzmi, ale trudne w realizacji.
A co do Kościoła, to myślę że „po owocach ich poznacie”. Szczególnie owoce ze stajni medialnej Ojca Rydzyka są chyba odpowiednim świadectwem jakie Kościół wystawia samemu sobie- miłości do bliźnich oni nie sprzedają.